Lód w drinkach

Zainteresowanie drinkami wymusiło zainteresowanie się także jego najznaczniejszym objętościowo składnikiem, czyli lodem.

Zaczynałem od robienia lodu w zwykłych plastikowych foremkach. Niby spełniało to swoje zadanie, ale nie było dla mnie zadowalające: kostki były mętne i nie wyglądały atrakcyjnie w drinkach. Drugą opcją był zakup gotowego lodu. Ten wyglądał jak należy, ale wychodził dość drogo, zwłaszcza porównując z ceną wody do jego wytworzenia. Lepiej móc robić go sobie na własne potrzeby, a dokupować tylko w razie większego zapotrzebowania.

Od razu wspomnę, że na ogół i tak używam najzwyklejszych kostek, tylko odrobinę ulepszonych, bo na co dzień nie przyglądam im się z każdej strony. Jednakże, robiąc drinki dla innych, zakładam, że muszą one nie tylko smakować, pachnieć, ale i wyglądać idealnie. Dlatego też poświęciłem kilka zimowych tygodni poprzedniego roku na usprawnienie tego procesu.

Od razu mówię, że nie jestem ekspertem w kwestii produkcji lodu. W internecie można znaleźć dużo więcej szczegółowych informacji o lodzie do drinków i nie uważam za konieczne wszystkiego powtarzać. Wolę skupić się na opisie drogi, którą przebyłem w celu uzyskania dobrego lodu w domowych warunkach.

Pierwsze lody

Mój główny problem z plastikowymi foremkami wcale nie dotyczył mlecznobiałego koloru lodu, ale trudności z wyciąganiem go. Trzeba było czekać, by lekko się roztopiły, albo wyciskać kostki siłowo. To drugie czasem kończyło się uszkodzeniem foremek, więc długoterminowo było nieopłacalne. Pierwszym usprawnieniem tej sytuacji był zakup foremek silikonowych, nieco większych niż dotychczas posiadane przeze mnie plastikowe. Silikonowe wytrzymują niskie temperatury i, przynajmniej na razie (po ponad roku), okazują się niezniszczalne. Użytecznym elementem jest również silikonowa pokrywka, która pozwala na układanie foremek piętrowo. Dowiedziałem się o tym z tego filmiku na kanale Sztuka Mieszania na YouTube i potwierdzam, że jest to czysta prawda.

Foremki były pierwszym ulepszeniem, ale zaraz po tym zainteresowałem się kolejnymi kwestiami.

Mlecznobiałość

Skąd bierze się mleczna mgiełka w kostkach lodu? Są to wszelkie zanieczyszczenia i bąbelki powietrza. Woda, zamarzając od zewnątrz, tworzy krystalicznie czysty lód, a zanieczyszczenia spychane są do wnętrza i tam powstaje brzydka mgiełka.

Co z tym zrobić?

Rozwiązania mogą iść w dwóch kierunkach: albo oczyszczenie wody, albo przeniesienie zanieczyszczeń w oczekiwane miejsce.

Nie udało mi się dotychczas użyć na tyle czystej wody (np. filtrowanej), żeby jej czystość po przegotowaniu wystarczyła do uzyskania idealnego lodu. Standardowo używam przegotowanej wody z dzbanka filtracyjnego, co pomaga, ale zdecydowanie nie wystarczy. Testowo spróbowałem zamrozić wodę demineralizowaną, ale też nie rozwiązuje to problemu.

Zwykłe kostki lodu. Widać białą mgiełkę

Dlatego zawsze decyduję się na drugą metodę, czyli zamrażanie w specjalnym pojemniku.

Pierwszy pojemnik

Aby zanieczyszczenia dotarły w oczekiwane miejsce, trzeba zadbać o ustalenie kierunku krzepnięcia w zamrażarce. Najłatwiej zrobić to poprzez budowę izolującego pudełka — bez pokrywki — które sprawi, że lód zamarznie od góry do dołu. Pierwsze pudełko zrobiłem z pianki XPS przeznaczonej pod podłogi kupionej w Castoramie. Skleiłem je ze sobą taśmą klejącą, a w środku umieściłem plastikowe pudełko kupione w supermarkecie. Ścianki umieszczone pod niewielkim kątem są pomocne, bo forma do lodów zapada się tylko do pewnego miejsca i łatwiej wycisnąć zmrożony lód.

Moje pierwsze pudełko

Do środka wlałem przefiltrowaną i przegotowaną wodę, ale obyło się bez sukcesów.

Lód zamarzał nie tylko od góry, stąd bryła

Mlecznobiałe kostki

Wnioski miałem takie: albo trzeba poprawić izolację pudełka, żeby zamarzanie od dołu było wolniejsze, albo przerwać proces wcześniej, żeby zanieczyszczenia nie zamarzły wewnątrz formy. Co prawda niektórzy robią nawet duże bloki, a później odkrawają to brzydkie, ale nie lubię ciąć lodu, więc wolę tego uniknąć.

Drugie podejście przy krótszym zamrażaniu. Efekt jak trzeba, ale lodu trochę za mało:

Czyste niedomrożone kostki

Podsumowując, da się uzyskać w ten sposób idealny lód, ale nie jest łatwo.

Próba z kubkiem termicznym

Krótka zmiana planów. Słyszałem, że jest to najprostszy sposób uzyskania czystego lodu w domowych warunkach. Innym to wychodziło, ale mnie nie.

Było tak: wlałem wodę do kubka termicznego i zapakowałem do zamrażarki. Lód naturalnie powinien zamarzać od góry do dołu, więc wyjęcie z zamrażarki w odpowiednim momencie powinno pozwolić na stosunkowo łatwe uzyskanie walca. W moim przypadku się to nie sprawdziło, bo miałem dwa problemy. Co mniej ważne: jak na ilość uzyskanego lodu zamarza to bardzo powoli. Po drugie i istotniejsze: nie byłem w stanie wycisnąć lodowego walca ze środka. Myślałem, że będzie łatwiej dzięki temu, że kubek ma kształt stożka, okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Próbowałem kilku niewielkich usprawnień jak wyłożenie brzegów kubka papierem, ale to też nie pomogło.

Z tego też powodu zarzuciłem eksperymenty tego typu i wróciłem do głównego wątku moich działań.

Ulepszony pojemnik

Drugie podejście do pojemnika było znacznie lepiej przemyślane. Stwierdziłem, że wykorzystam dwucentymetrowe płaty XPS sklejone odpowiednim klejem, żeby uszczelnić przed mostkami termicznymi i okazało się to nieporównywalnie lepsze od poprzedniego pudełka.

2 centrymetry grubości i idealne sklejenie

Nowe pudełko sprawdza się dużo lepiej

Lód nareszcie zamarzał niemal wyłącznie od góry do dołu i uzyskiwałem dokładnie takie kostki, jakie chciałem. Warunkiem powodzenia tego rozwiązania wciąż było oczywiście zrobienie dziur w silikonowych foremkach, które wkładałem do pojemnika z wodą izolowanego tym pudełkiem.

Da dodatkowego efektu można dodać jeszcze pokrywkę, ale nie jest to niezbędne.

XPS z pierwszego pudełka przydał się w drugim

Inne kształty

Kupiłem kilka innych foremek, które pozwalają uzyskiwać oryginalne kształty, które wyglądają ciekawie szczególnie w jasnych drinkach.

Kule

Kule

Foremka składa się z dwóch części wpasowanych na wcisk z dziurą u góry, a konieczne było także przebicie dziury u dołu

Forma do kul

Duże kostki

Pojedyncza kość w Whisky Sour wygląda bardzo zachęcająco.

Foremki muszą oczywiście mieć dziurę w dnie, żeby w środku pozostał krystaliczny lód

Kości - profesjonaliści mówią tak na duże kostki, więc też chcę