Poszedłem po mleko, ale wyszło, jak wyszło. A że nie dopiłem do końca, to postanowiłem pochylić się nad tematem przechowywania otwartej butelki tego prostego, choć radującego serce składnika letnich drinków.
Moim ulubionym drinkiem jest Aperol Spritz, a na drugim miejscu znajduje się Hugo z własnoręcznie zrobionym syropem z bzu.
Jeśli od razu chcesz przeczytać spoiler wyników, to kliknij tutaj.
Pomysły
Jeśli drinki na bazie Prosecco pije więcej osób, to nie ma problemu, butelka schodzi od razu. Jednakże jeśli planuje się zrobić pojedynczego drinka, to 0,75L okazuje się objętością trudną do ogarnięcia.
Dlatego też rozważyłem różne możliwości przechowywania go z zachowaniem bąbelków.
Porównanie
Postanowiłem porównać trzy metody zamykania butelek. Do tego celu wziąłem trzy identyczne zakręcane buteleczki 200 ml z wina Mionetto.
W każdym przypadku chcę zachować jak najwięcej bąbelków. Ilość dwutlenku węgla, jaka może rozpuścić się w płynie, maleje wraz z temperaturą (co opisuje prawo Henry'ego). Dlatego schładzam Prosecco przed przelewaniem.
Dygresja — ciśnienie
Drugim istotnym parametrem jest ciśnienie, co prowadzi do wniosku, że znalezienie sposobu na przelewanie wina z butelki do butelki bez utraty ciśnienia mogłoby być kolejnym krokiem naprzód. A skoro można kupić sprzęt do przetaczania gazu z dużej butli do małego kartusza, to możliwe, że rozwiązanie jest tuż za rogiem. Jest to jednak tylko dygresja, bo na razie uznałem, że szybkie przelanie wina po ściance będzie wystarczające.
Operację przelewania zacząłem od umieszczenia zamkniętej butelki na kilka godzin w lodówce, a tuż przed przelewaniem umieściłem butelkę na 20 minut w zamrażarce.
Testowane sposoby zamykania butelek:
- zakrętka
- kapsel
- zatyczka do win musujących z uszczelką

Prosecco przelałem do buteleczek (nalewając do pełna) i umieściłem w lodówce na cztery dni. Następnie otwarłem je jednocześnie i przelałem do szklanek. Założyłem, że różnice będą tak widoczne, że nie będzie potrzeby dokonywania bardziej drobiazgowego porównania.
Miałem rację, bo okazało się, że tylko jeden ze sposobów utrzymał większość bąbelków. Wygrała zatyczka do win musujących. Z pozostałych dwóch uciekło prawie wszystko.
Od lewej: zakrętka, kapsel, zatyczka do win musujących.
Wyglądałoby, że sprawa jest prosta, ale zwróciłem uwagę na jeden element. Kapsel na butelce przystosowanej do zakrętki mógł nie przylegać do niej idealnie z uwagi na gwint. Przecież w butelkach piwnych kapsle trzymają gaz przez miesiące, a nawet lata. Stwierdziłem zatem, że konieczna jest dogrywka między zatyczką a kapslem.
Dogrywka
Tym razem w grze były tylko dwie metody: kapsel i zatyczka. Test przeprowadzony został na butelkach piwnych 330 ml.
Tym razem wino po przelaniu było przechowywane w lodówce przez ponad tydzień. Wynik okazał się inny niż poprzednio: kapsel zachował większość bąbelków, a zatyczka poradziła sobie znacznie gorzej. Teraz nie mam pewności czy to kwestia dłuższego przechowywania, czy może innego wariantu szyjki, bo zatyczka przystosowana jest do zamykania butelek szampańskich 750 ml, w których kupuje się wino musujące. Ciężko zatem dokonać w tej chwili ostatecznej oceny.
Dogrywka dogrywki
Dlatego zaplanowałem kolejny test. Zadałem sobie pytanie: „Jaki problem chcę tak naprawdę rozwiązać?” („What is the problem we are really trying to solve?” - można powiedzieć to w dowolnym momencie podczas spotkania w korpo i zabrzmi mądrze). Nikt przecież w przypadku niedopitego Prosecco nie szuka sobie roboty przy przelewaniu między butelkami. Właściwe pytanie to moim zdaniem: „Czy jeśli zostało mi pół butelki Prosecco, to warto przelać je do mniejszej buteleczki i kapslować, czy zatkać jak jest?”. Przygotowałem zatem eksperyment porównujący te scenariusze.
Przechowałem obie butelki w lodówce przez tydzień. Potwierdziła się oczywista prawda, że zarówno kapsel, jak i zatyczka muszą być używane do odpowiednich butelek.
Kapsel trzyma bąbelki lepiej (prawie tak jak w chwili kapslowania), a zatyczka gorzej (wizualnie nie różni się bardzo, ale odczuwalnie musuje znacznie mniej), choć wciąż nieźle.
Ostateczne wyniki
Zwykła butelka z zakrętką się nie sprawdza. Jeśli masz kapslownicę i chcesz przechowywać Prosecco dłużej niż kilka dni, możesz użyć kapsla na przystosowanej do tego butelce (bez gwintu). Jeśli nie, do krótkiego przechowywania użyj zatyczki.
Ulubione drinki
Skoro tak mi na nich zależy, to mogę też wspomnieć jak je robię, zwłaszcza, że korzystam z wariantów zarówno alkoholowych, jak i bezalkoholowych, więc dla każdego coś miłego.
Aperol Spritz
Wszystko robię standardowo, więc nie ma nawet o czym się rozpisywać. Kolejność podawania składników: lód (odczekanie kilku minut, żeby nie pękał), Prosecco z Biedronki, Aperol, woda gazowana. Proporcje objętości 3-2-1. Każdy ze składników leję po ściance, żeby jak najmniej odgazowywać drinka. Dekoracja z półplastra pomarańczy.
Aperol Spritz zero
Po samodzielnych próbach i zapoznaniu się z kilkoma testami w internecie odkryłem najbardziej odpowiadające mi zamienniki bezalkoholowe.
Zamiast Aperola używam Cin Cin Aperitivo Free. Podczas testów porównawczych (choć nie ślepych) oceniłem je jako prawie identyczne, z tym, że Cin Cin jest odrobinę bardziej kwaśny, przez co nieco bardziej przykrywa goryczkę.
Zamiast zwykłego Prosecco używam wariantu zero. Jest moim zdaniem na tyle dobry, że jeśli chce się robić obie wersje, to spokojnie można używać Mionetto zero do zwykłego Aperol Spritza.
Woda gazowana bez zmian.
Hugo
Tutaj sytuacja z przepisem nie jest oczywista, bo istnieje wiele wariantów tego koktajlu i nie roszczę sobie prawa do twierdzenia, że znam najlepszy z nich. Przepis, którego zwykle używam, to:
- Kieliszek z lodem
- 60 ml Prosecco
- 20 ml syropu z kwiatów bzu
- 20 ml soku z limonki
- kilka listków mięty
- splash (trochę) wody gazowanej
Jest to drink zawierający niewiele alkoholu. W wersji bezalkoholowej zastępuję Prosecco wersją bezalkoholową. Jako że smakuje w zasadzie tak samo, to często robię go w ten sposób, nawet gdy nie mam konkretnego powodu, by unikać alkoholu.
Podsumowanie
Wyniki nie były spektakularne i można było się ich spodziewać, ale myślę, że warto weryfikować nawet pozornie oczywiste tezy i będę robił to dalej.